Wydawać by się mogło, że weganie na Sycylii mają raj. Stragany uginają się od kolorowych i pachnących owoców i warzyw. Owszem, jest to prawda, ale tylko dla tych, którzy lubią gotować podczas urlopu i mają do dyspozycji kuchnię. Gdy jednak weganka i weganin chcą spróbować miejscowego roślinnego dania, mają niewielki wybór.
Co mogą zjeść weganie na Sycylii?
W restauracji Sycylijczycy przeważnie nie mają dla wegan nic. Łatwiej jest w małych barach, a najlepiej na targach. W Palermo w barze kanapkowym Al Paninazzo dostaliśmy górę roślinnych tapasów. Składały się na to danie warzywa w cieście, smażone na głębokim tłuszczu, frytki i pyszne placki z ciecierzycy. Placki z ciecierzycy jadaliśmy także na targach. Targi są rajem dla roślinożerców. Ilość i rozmaitość warzyw i owoców potrafi oszołomić. Tutaj wypijesz najlepszy sok z granata i zjesz proste danie z najświeższych produktów. Pierwszy targ, który odwiedziliśmy, był na wyspie Ortigia. W Palermo buszowalismy po Mercato di Ballaro i Vucciria.
No i wreszcie muszę wspomnieć o jednym daniu, które Sycylijczycy serwują w wielu miejscach – prawdziwie roślinna, pełna warzyw, pyszna caponata.
Arancini lub arancine
Jest jedna taka sycylijska potrawa, wobec której nie da się przejść bez pragnienia zjedzenia jej, nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że już nic nie zmieścimy w brzuchu. To panierowane ryżowe kulki, smażone na głębokim oleju. Każda kulka ma w sobie jakieś fajne nadzienie. Najpopularniejsze są oczywiście z ragu, ale jest też groszek, pieczarki, bakłażan. a 13 grudnia na św. Łucji można zjeść słodką wersję arancine.
Niestety, weganie na Sycylii nie znajdą roślinnej wersji tego dania, dlatego też opracowałam ją we własnej kuchni. Teraz mogę się raczyć tą pyszną przekąską lub podawać ją moim gościom. Kulki arancini są też wspaniałym ratunkiem dla niezjedzonego risotto. Zapraszam po przepis.
Sycylijczycy kochają słodkości
Cukiernie i kawiarnie znajdziesz na Sycylii co krok. Sycylijczycy jedzą ciastka na śniadanie, przed obiadem i po obiedzie. Prawie wszystkie desery występują w wersji z pistacjami. Croisanty są nadziewane kremem pistacjowym tak obficie, że płynie on po palcach po pierwszym ugryzieniu, po piątym jest na łokciach, spodniach, po prostu wszędzie. Nikt o zdrowych nerwach i żołądku nie jest w stanie zjeść takiej ilości słodkiego kremu. Zwłaszcza, że jest on przede wszystkim – a w zasadzie wyłącznie – słodki.
Bywalcy polecają, aby będąc w Erice spróbować genovessi w cukierni Marii Grammatico. Faktycznie było niezłe. Ciasto było delikatne, kruche a krem lekki i nieprzytłaczający.
Spacerując po Noto, zajrzeliśmy do słynnej z Chef’s Table cukierni Caffe Sicilia. Jej właściciel Corrado Assenza jest posiadaczem gwiazdki Michelin. Ciastka przepiękne, uroczo podane, typowo sycylijskie – dolce.
Zapomniałabym jeszcze wspomnieć o najważniejszym ciastku Sycylii, czyli cannoli. To rurka, która występuje z przeróżnymi nadzieniami a najczęściej z ricottą i oczywiście z kremem pistacjowym. Nie zaskoczę Was, gdy napiszę, że jedyny smak, jaki w niej znajdziecie, to słodycz do sześcianu.
Mam jeszcze dobrą wiadomość. Słynna sycylijska granita przeważnie jest wegańska, jeśli wspomnicie kelnerowi, że nie chcecie bitej śmietany. Zamawiajcie ją smiało, bo potrafi być naprawdę pyszna.


















