nakarmić buddystę

Nakarmić buddystę nie jest trudno

Nakarmić buddystkę/buddystę nie jest trudno, ponieważ przyjmie z wdzięcznością każdy posiłek i nie będzie się skarżyć, jeśli nie będzie smaczny. Jak jednak sprawić, aby osoba praktykująca buddyzm uśmiechała się do swojego talerza a potem przyszła po dokładkę?

Sierpniowe menu

sierpniowe menu

Zawsze staram się, aby jadłospis warsztatowy zawierał jak najwięcej sezonowych i lokalnych produktów. Stąd w sierpniu obowiązkowo pojawiły się kapusty, cukinie, bakłażany, buraki, brokuły, kalafiory, wiśnie, morele. Co z nich robiliśmy? Świeżą kapustę często wykorzystywaliśmy do surówek, które wykańczaliśmy majonezem lub sojonezem własnej roboty. Z młodej kiszonej kapusty (uwielbiam) ugotowaliśmy zupę, którą bardzo lubił mój dziadek – kapuśniak po łódzku. Kapuśniak po łódzku to zupa z kapusty kiszonej i kaszy jęczmiennej. Jadało się ją kiedyś z prażokami, ale o prażokach innym razem. Nasz kapuśniak został uzupełniony o chrupki z wędzonego tofu.

Zupa krem z cukinii, kotlety z cukinii i tofu w towarzystwie pieczonych ziemniaków, surówka z cukinii. Jeśli chodzi o cukinię to chyba wszystko. Z bakłażana upiekliśmy wspaniałą strączkową musakę z zielonej soczewicy w pomidorach z cynamonem i oregano, wykończoną roślinnym beszamelem i wegańską mozarellą. Musaka była dla wielu osób zaskoczeniem, ponieważ nigdy nie jedli tej, pochodzącej ze słonecznej  Grecji, potrawy.

ballada jarzynowa w gompie

Jak przystało na lato, na talerzach zawsze było kolorowo. To ważny element podawania posiłków, bo przecież zaraz po zapachu, następnie konsumujemy potrawy oczami, dopiero potem dajemy szansę smakowi i dotykowi. W jeden z sierpniowych dni przygotowaliśmy zielono-czerwony obiad. Była zupa krem z brokułów, posypana prażonymi migdałami i pęczotto z burakami, koniecznie podkręcone wegańskim parmesanem. Tym obiadem na pewno dostarczyliśmy wrażeń dla wszystkich zmysłów.

Śniadania

Staraliśmy się zawsze, aby na początek dnia pojawiało się coś ciepłego, więc każdego dnia pojawiała się owsianka lub jaglanka.  Czasem zastępowały je szakszuka lub zwykła jajecznica. Na śniadania i kolację najczęściej wypiekaliśmy własne pieczywo: foccacię, bułki, naany. na stół wjeżdżały też sałatki, pasty i obowiązkowo świeżo przygotowane masło fistaszkowe, które uwielbiali lamowie.

nakarmić buddystę

Było też słodko

Lamowie i uczestnicy warsztatów dodawali masło orzechowe do owsianki, a dla osłodzenia sobie życia czekali zawsze na przygotowywana przez nas frużelinę z sezonowych owoców. Frużelina lądowała też na naleśnikach i plackach z jabłkami. Generalnie, ile nie zrobilibyśmy frużeliny, zawsze było jej za mało. 

frużelina wiśniowa
masło fistaszkowe
frużelina morelowa

Trochę statystyki w gastronomii

Trudno w jednym poście wymienić wszystkie potrawy, które wspólnie z Szama Szyma przygotowaliśmy, aby pysznie nakarmić buddystów i buddystki. W każdym bądź razie musiałby to być baaardzo długi post. Z moich wyliczeń wynika, że wydaliśmy 196 śniadań, 290 obiadów, 166 kolacji. Każdego dnia karmiliśmy ponad 30 osób. Trwało to wszystko 10 wspaniałych dni. 

Aha. Jeszcze jedno...

Jeśli ciekawi Cię, jak zostało przygotowane, któreś z opisywanych w tym poście dań, napisz w komentarzu, wrzucę przepis.

Koszyk